Kompleksom powiedz: pas!

Zbyt wydatne biodra, za grube uda, za mały biust. Masz dość tych kompleksów? Więc przeczytaj o modelowaniu ciała autologiczną tkanką tłuszczową!

Ta okropna tkanka tłuszczowa

Za prawie każdy defekt urody, na który narzekamy odpowiedzialna jest tkanka tłuszczowa. Kiedy jest jej za dużo, kompleksem stają się fałdy na brzuchu, grube uda, bryczesy. Kiedy jest jej za mało, pojawia się problem zapadniętych rysów i opadających policzków. Nie ma sytuacji, w której ilość i rozmieszczenie tkanki tłuszczowej byłoby w pełni satysfakcjonujące. Jest jednak sposób, aby to zmienić i przybliżyć swoje ciało do wymarzonego ideału. To Lipofilling. Brzmi ciekawie?

Zdumiewające możliwości przeszczepu tłuszczu

Lipofilling, zwany również lipotransferem, to po prostu przeszczep własnego tłuszczu. Ten zabieg dedykuje się tym, którzy walczą z miejscową otyłością, a przy okazji chcieliby uwydatnić bardziej skromne miejsca swojego ciała – piersi, łydki, pośladki. Ale lipofilling to nie tylko sposób na większe piersi. Dzięki własnej tkance tłuszczowej można także pozbyć się cieni pod oczami lub poprawić owal twarzy, a więc wykorzystać ją tak, jak wykorzystuje się na przykład kwas hialuronowy. HA jest naturalny i bardzo bezpieczny, ale nie da się ukryć, że tkanki autologicznie pozostają w tym zakresie bezkonkurencyjne. Biodegradowalne w 100%, nietoksyczne, bardzo dobrze tolerowane przez organizm. Jak wyjaśnia dr n. med. Jarosław Zieliński chirurg plastyk z Kliniki Melitus w Warszawie, lipofilling, jaki wykonuje się dziś w gabinetach medycyny estetycznej, cechuje się wysoką skutecznością. Wiele ośrodków naukowych podejmowało tę kwestię, a ich badania potwierdziły, że przeszczepiony tłuszcz zostaje unaczyniony w co najmniej 80%, co oznacza, że większość materiału się przyjmuje. Przekłada się to bezpośrednio na skuteczność lipotransferu. A ta jest bardzo zadowalająca. Autologiczna tkanka potrafi dokładnie wypełnić ubytki tkanki skórnej, co jest widoczne gołym okiem. Oczywiście część tego materiału ulegnie naturalnej absorpcji, niektóre z pobranych komórek nie będą na tyle żywotne, aby się przyjąć, aczkolwiek rekompensuje to w pewnym stopniu obecność mezenchymalnych komórek macierzystych. Te najbardziej pierwotne komórki, tworzące struktury ludzkiego organizmu mogą różnicować się w komórki różnego typu. Do lipotransferu wykorzystuje się akurat komórki multipotencjalne, czyli takie, które mogą dać początek tkankom o podobnych właściwościach, ale dla rewitalizacji skóry to w zupełności wystarcza! Bo właśnie rewitalizacja jest dodatkowym efektem lipotransferu. Dzięki żywotnym adipocytom (komórkom tłuszczowym) i aktywnym komórkom macierzystym skutkiem lipofillingu jest oprócz modelowania ciała (połączenia wyszczuplania z wypełnianiem) pobudzanie fizjologicznych procesów regeneracyjnych skóry – produkowanie nowego kolagenu przez fibroblasty, przyspieszenie gojenia się uszkodzonych struktur, powstawanie nowych naczyń krwionośnych. To wszystko sprawia, że skóra wygląda zdrowiej i młodziej.

Weekend na pokonanie kompleksów

Można pomyśleć, że zabieg, który jednocześnie skutkuje wyszczuplaniem, wymodelowaniem i regeneracją skóry musi być trudny i na pewno długotrwały. Jednak jak przekonuje dr Jarosław Zieliński, lipotransfer nie jest jeszcze może zabiegiem lunchowym, ale z pewnością można nazywać go już weekendowym. Jest przy tym jeden warunek: profesjonalizm. Zabieg musi być w zgodzie z obowiązującymi standardami, w co wpisane są również doświadczenie i wiedza lekarza, który daną procedurę ma przeprowadzić.

Lipotransfer nie wymaga dużych nakładów czasu, ponieważ jest metodą nieinwazyjną. Chociaż bazuje na technice liposukcji, kojarzonej z poważną interwencją chirurgiczną, różni się od tej klasycznej stopniem inwazyjności. Przy lipofillingu chirurg ogranicza się do wykonania kilku płytkich nacięć niezbędnych do wprowadzenia cienkich kaniul, przez które zostaje pobrany tłuszcz do przeszczepu. Dalsze postępowanie to przygotowanie materiału autologicznego – odwirowanie go w specjalnej wirówce, połączenie z pobranym wcześniej osoczem PRP, dla wzmocnienia efektu terapeutycznego – no i sama procedura modelowania sylwetki. Całość przebiega bezproblemowo i nie stanowi nadmiernego obciążenia dla organizmu. A najlepszym na to dowodem jest brak narkozy. Lipofilling wykonuje się w znieczuleniu miejscowym i taka forma jest wystarczająca, aby zapewnić pacjentowi maksymalny komfort.

Okazja, by zrobić coś dla siebie

Miejscowa otyłość, podobnie jak małe piersi lub zmieniony z wiekiem owal twarzy mogą być przyczyną kompleksów. W dzisiejszym świecie bardzo wysoko ceni się dobry wygląd i w zasadzie każdy chce wyglądać dobrze i czuć się atrakcyjnie bez względu na wszystko. Lokalnie nagromadzona tkanka tłuszczowa może być poważnym powodem do zmartwień. Bo mimo że próbuje się z nią walczyć, każdy wysiłek okazuje się bezowocny. Dzieje się tak, ponieważ otyłość, o której mowa, jest skutkiem nie tylko złego sposobu odżywiania się, ale również przemian metabolicznych, hormonalnych, a nawet niektórych chorób. Lipofilling jest tym zabiegiem medycyny estetycznej, który zapewnia kompleksowe działanie – modelowanie sylwetki własnym tłuszczem łączy wyszczuplanie, wypełnianie i rewitalizację. Niemniej jednak, co podkreśla dr Zieliński, chociaż jest to zabieg o dużym potencjale modelującym, nie jest metodą na odchudzanie.To jedynie sposób na pokonanie opornego tłuszczu i wymodelowanie innych części ciała. Reszta należy do pacjenta. Na koniec można powiedzieć, że lipofilling to doskonała okazja, by zrobić coś dla siebie – powiedzieć kompleksom “pas” i rozpocząć nowy rozdział w dbaniu o własne ciało!

Jeśli zainteresował cię ten temat, odwiedź stronę warszawskiej Kliniki Melitus!